Czyste niebo

-2°C

Żnin

Czyste niebo

Wilgotność: 79%

Wiatr: 25.75 km/h

  • 03 Sty 2019

    Śnieg 0°C -3°C

  • 04 Sty 2019

    Pochmurno 2°C -2°C

Imieniny: Jaromira, Justa

INFO
AUTOPROMOCJA

Studiowałem w Montpellier od 6 stycznia 2020 roku w ramach programu ERASMUS. Moją obecną uczelnią jest Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, dzięki której mogłem uczestniczyć w tej wymianie.


Kiedy doszły do mnie informacje w jaki sposób Polska reaguje w związku z epidemią koronawirusa, zdałem sobie sprawę z tego, że sytuacja jest poważna. To było około tygodnia przed moim nie do końca planowym powrotem do Polski. Po paru dniach domowej, nieprzymuszonej izolacji w moim pokoju we Francji, zacząłem się rozglądać za jakimikolwiek możliwościami powrotu do Polski. Podczas samotnej wycieczki po mieście (piątek, 13 marca br.), dostrzegłem, że Francuzi nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, ponieważ nawet jeśli chciałbym gdzieś usiąść w pubie i napić się piwa, nie było miejsca. Główny plac w Montpellier był zatłoczony jak na koncercie.

Czas wracać do domu

W niedzielę (15.03.2020), po namowach rodziców, którzy także przewidzieli zamknięcie granic, kupiłem auto - Volkswagena Passata 1.9 Tdi, rok 1998 za 600 euro. Po paru minutach pojawiła się nieoficjalna informacja, że Niemcy prawdopodobnie o godzinie 8:00 w poniedziałek (16.03.2020) zamkną granicę z Francją. Po godzinie 19:00 w niedzielę i rozmowie z niemieckim konsulem, do którego zadzwoniłem, aby upewnić się czy informacja jest oficjalna, spakowałem się i bez posiłku oraz większych przygotowań ruszyłem w drogę do Polski.

W drogę.... byle dojechać przed czasem

Wyjechałem około godz. 21:00 w niedzielę. Do pokonania miałem około 700 km i musiałem zdążyć do 8:00 rano następnego dnia. Pełen obaw o stan techniczny mojego pojazdu, w którym nieustannie coś pukało (prawdopodobnie były to łożyska w przednim prawym kole), po 8 godzinach jazdy z jednym przystankiem dotarłem do granicy niemiecko - francuskiej. Bałem się nawet zmieniać biegi, ruszać kierownicą w energiczny sposób, ponieważ byłem świadomy, że nikt nie jest w stanie mi pomóc na tej trasie do granicy. Jeśli wtedy, samochód uległby awarii, zostałbym sam na autostradzie

Musiałbym dzwonić do Francuzów z prośbą o pomoc, a co za tym idzie, nie wróciłbym do Polski. Nie zdążyłbym przed zamknięciem granic, a także żadna osoba z Polski nie byłaby mi w stanie pomóc z tego samego powodu. Czułem się jak na wojnie. Na granicy francusko-niemieckiej nie było żadnych problemów. Po jej przekroczeniu, emocje „trzymały mnie” jeszcze przez 2 godziny. Musiałem odpocząć. Położyłem się na tylnym siedzeniu, aby się zdrzemnąć na godzinę i ponownie ruszyć w drogę. Podróż relacjonowałem na Instagramie, gdzie otrzymywałem dużo wspierających wiadomości od znajomych. Rodzice cały czas martwili się, w jaki sposób przebiega moja podróż. Czuwali przy telefonie. Nie mogłem poruszać się z prędkością większą niż 110/120 km/h, ponieważ nie do końca wierzyłem w ten samochód, a każdy kilometr był istotny.

Co raz bliżej domu

Zbliżałem się do granicy niemiecko-polskiej. Spodziewałem się korków, dlatego zaopatrzyłem się w dodatkowe jedzenie i wodę. Jednak nie spodziewałem się tak długiego postoju. Po 2 godzinach powolnego poruszania się, nagle wszystko stanęło. Po czasie okazało się, że Litwini zablokowali przejście graniczne, w ramach protestu. Oni również chcieli wrócić do własnej ojczyzny, a nie mieli w tamtym czasie na to sposobności. Przez następnych 8 godzin czekaliśmy na rozwiązanie problemu. W tym czasie nikt nam nie zaoferował pomocy, nie udzielił informacji. Mnie o tym stanie rzeczy informowali rodzice i znajomi.

Na polsko - niemieckiej granicy

Kiedy udało się rozwiązać sprawę Litwinów, kolejną godzinę spędziłem stojąc w korku. Następnie rozpoczął się cały proces przejścia przez granicę. Podeszła do mnie osoba, która zmierzyła mi temperaturę, co zajęło jej około 5 sekund. Następnie zostaliśmy nawigowani do specjalnych stref, w których wypełniliśmy broszury z naszymi danymi wskazując gdzie zamierzamy przeprowadzić przymusową kwarantannę domową. Procedura ta trwała około 8-10 minut. Około godz 3:00 we wtorek, ruszyłem w ostatni odcinek drogi do domu.

 

Relacji Piotra Zdrojewskiego ze Żnina wysłuchała Małgorzata Brzykca

Cytat dnia

AUTOPROMOCJA